O mnie
Tworzę ceramikę,
która ma historię
Każda praca wychodzi z moich rąk — ulepiłam ją, wypaliłam, naznaczyłam. To nie jest seria. To jest jeden przedmiot.
Manu znaczy ręką
ManuArt wzięło swoją nazwę od łacińskiego manu — „ręką”. Nie przypadkiem. Każde naczynie, które opuszcza moją pracownię, przeszło przez moje dłonie dziesiątki razy: od surowej gliny, przez toczenie lub ręczne lepienie, polewanie szkliwem, wypalanie — aż do gotowej formy. Nie ma tu skrótów ani automatyzacji. Jest tylko czas, glina i ręce.
Moja historia
Od pierwszego kawałka
gliny do dziś
Ceramika weszła w moje życie przez przypadek — i już nie wyszła. Zaczęłam od kursu, jednego wieczoru tygodniowo, i od razu poczułam, że glina „odpowiada”. Że jest materiałem, który słucha rąk, ale ma też własną wolę.
Dziś pracuję w Jeleniej Górze, gdzie mam własną pracownię. Każda praca, którą tutaj tworzę, jest jedyna — bo żadnego kawałka gliny nie da się uleczyć dwa razy w identyczny sposób.
Pracownia
Tu wszystko
się zaczyna
W mojej pracowni stoi koło, jest glina, są narzędzia, które zbieram od lat. Tu nie ma pośpiechu. Każda forma powstaje tyle czasu, ile potrzebuje.
Używam glin szamotowych i kamionkowych. Wypalanie w 1250°C sprawia, że każde naczynie jest trwałe i bezpieczne w codziennym użytkowaniu.
Jak to powstaje
Od gliny do stołu
01 · Glina
Ugniatanie i centrowanie
Zaczynamy od przygotowania gliny — usunięcia pęcherzyków i wyrównania konsystencji. To fundament każdego naczynia.
02 · Forma
Toczenie lub ręczne lepienie
Forma rośnie na kole lub w rękach. Na tym etapie każde naczynie zaczyna mieć własny charakter.
03 · Ogień
Szkliwienie i wypalanie
Suszone, szkliwione, wypalane w 1250°C. Dopiero piec zamyka ostateczną formę — i zawsze przynosi niespodziankę.
„Żadnego naczynia nie ulepisz dwa razy tak samo. I właśnie to jest piękne.”
— twórczyni ManuArt
Odkryj moje prace
Każda czeka na kogoś, kto doceni jej wyjątkowość.
Zobacz sklep